Kasy oszczędnościowo-budowlane – stary pomysł, do którego powinniśmy wrócić?

W pierwszym kwartale 2025 roku mamy poznać założenia nowego rządowego wsparcia w zakupie mieszkania. Nie wiadomo jednak, jaką formę zaproponuje rząd. System oparty na dopłatach do kredytu to tylko doraźne rozwiązanie wspierające stronę popytową. Model zachęcający do długoterminowego oszczędzania na zakup mieszkania mógłby pomóc rozwiązać problemy mieszkaniowe, które będą zapewne narastać w kolejnych latach. Nie wiadomo jednak czy takie rozwiązanie zostałoby zaakceptowane przez Polaków.

Kasy, dzięki którym można oszczędzać przez lata na zakup swojego własnego mieszkania, z powodzeniem funkcjonują w innych krajach Europejskich. Korzystają z nich rozwinięte gospodarki, mimo że w Polsce wydaje się reliktem PRL-u.

Zachęta do oszczędzania

Kasy mieszkaniowe mają na celu nauczyć oszczędzania długoterminowego, pomagają zgromadzić niezbędny kapitał na wkład własny i w przyzwyczajają to konieczności odkładania części wynagrodzenia. Najpierw odkładamy środki, budując swoje oszczędności, później co miesiąc musimy wygospodarować podobną kwotę na spłatę raty kredytu hipotecznego.

Eksperci podają przykłady, jak nowoczesne kasy mieszkaniowe mogłyby funkcjonować na polskim rynku. Po zgłoszeniu się do danej instytucji określane byłyby nasze potrzeby i możliwości finansowe. Kasa wskazywałaby, jaką kwotę powinniśmy miesięcznie oszczędzać, aby np. w ciągu 7 lat zrealizować przyjęty przez nas cel.

Budowa wkładu własnego

Środki przez cały okres powinny być oprocentowane stałym oprocentowaniem w wysokości np. 2% w skali roku, aby uniezależnić się od bieżącej sytuacji w gospodarce. Po zakończeniu okresu oszczędzania Państwo wypłacałoby dodatkową premię mieszkaniową. Łączna kwota oszczędności i dodatkowego bonusu stanowiłaby wysoki wkład własny, sięgający nawet do 50 proc. wartości nieruchomości.

Na pozostałą kwotę bank udzielałby kredytu hipotecznego o stałym, niskim oprocentowaniu na poziomie np. 4 proc. Zadłużenie byłoby rozkładane na okres niewiele dłuższy od czasu, w jakim wcześniej gromadziliśmy swój kapitał. Rata takiego kredytu byłaby na takim samym poziomie jak miesięczna kwota oszczędności. Tym samym nie stanowiłaby dla domowego budżetu większego obciążenia niż wcześniej. Kredyt byłby spłacany w ciągu 15-17 lat od momentu rozpoczęcia oszczędzania w kasie.

Oczekujemy wsparcia tu i teraz

Wcześniejsze programy wsparcia dla kupujących były oparte o dopłaty pochodzące bezpośrednio z budżetu. W żaden sposób nie zachęcały do oszczędzania, a nawet zastanowienia się nad przyszłością. Dopłaty do raty realizowane przez kilka lat lub obniżki oprocentowania rzadko kiedy skutkowały oszczędzaniem różnicy między preferencyjną a standardową ratą, dzięki którym można by zgromadzić kapitał na nadpłatę kredytu lub po prostu jako zabezpieczenie na przyszłość.

Konieczność oszczędzania na zakup mieszkania przez kilka lat sprawia, że przez ten czas trzeba wynajmować mieszkanie, co pociąga dodatkowe miesięczne koszty w sporej wysokości. W przypadku tego typu rozwiązania mogą się też pojawić obawy o bezpieczeństwo zgromadzonych środków i gwarantowanej premii. Odkładanie zakupu przy rosnących szybko cenach nieruchomości może być też nieefektywne i nie wystarczy na pokrycie 40-50 proc. wartości nieruchomości.

Napisz komentarz

TOP