We use cookies to help you navigate efficiently and perform certain functions. You will find detailed information about all cookies under each consent category below.
The cookies that are categorized as "Necessary" are stored on your browser as they are essential for enabling the basic functionalities of the site. ...
Necessary cookies are required to enable the basic features of this site, such as providing secure log-in or adjusting your consent preferences. These cookies do not store any personally identifiable data.
Functional cookies help perform certain functionalities like sharing the content of the website on social media platforms, collecting feedback, and other third-party features.
Analytical cookies are used to understand how visitors interact with the website. These cookies help provide information on metrics such as the number of visitors, bounce rate, traffic source, etc.
Performance cookies are used to understand and analyze the key performance indexes of the website which helps in delivering a better user experience for the visitors.
Advertisement cookies are used to provide visitors with customized advertisements based on the pages you visited previously and to analyze the effectiveness of the ad campaigns.
W ramach akcji “Mieszkaniówka bez tajemnic” dziennikarze RMF FM pytali ekspertów o scenariusze dla rynku mieszkaniowego na najbliższe miesiące. W audycjach wziął udział między innymi przedstawiciel Polskiego Związku Firm Deweloperskich Bartosz Guss. Prognozy pokazują dwa główne obrazy branży. Pierwszy zakłada, że mieszkaniówka będzie musiała radzić sobie bez programu wsparcia. Drugi pojawia się po wprowadzeniu preferencyjnych kredytów jako wsparcia dla inwestorów prywatnych.
Jeśli w ciągu najbliższego roku nie doczekamy się następcy działania Bezpieczny Kredyt 2%, można spodziewać się dalszej stabilizacji sektora mieszkaniowego. Oznacza to, że sytuacja, którą obserwujemy od kilku miesięcy, będzie trwała. Scenariusz ten daje realne szanse na powolny spadek cen w tempie, jakie rejestrowane jest już od II kwartału 2024 roku. Dla rynku pierwotnego oznacza to nowe promocje deweloperskie. Co ciekawe analitycy zaznaczają, że będą one polegać raczej na bonusach w postaci tańszego miejsca parkingowego czy dodatkowej powierzchni użytkowej. Niższe ceny za metr kwadratowy nowego lokum to raczej daleka perspektywa.
Bez rządowego wsparcia dla rynku stawki ofertowe zarówno nowych lokali, jak i tych z drugiej ręki mogą zacząć realnie spadać od 2025 roku. Szanse na to wzmacnia odbudowująca się podaż przy relatywnie niskim popycie. Choć potrzeby mieszkaniowe w naszym kraju są duże, zapał inwestorów studzą wysokie ceny w stosunku do zdolności kredytowej. Obecnie realnie zainteresowani zakupami są tylko ci, którzy mają świadomość, że rządowy program wsparcia może przynieść kolejną falę podwyżek.
Drugi realny scenariusz dla rynku to otwarcie programu preferencyjnych kredytów #naStart. Jeśli tak się stanie, to nabór ruszy prawdopodobnie nie od stycznia, a w kolejnych miesiącach 2025 roku. Czy wsparcie to będzie miało znaczący wpływ na branżę? Oczywiście, że tak. Jednak obecny projekt działania posiada wiele ograniczeń. Dotyczą one nie tylko metrażu mieszkań, które można kupić w ramach programu. Limity dotyczą też dopłat. Wszystko to sprawia, że po wprowadzeniu #naStart ceny mogą skoczyć, ale tylko w ściśle określonych segmentach rynku. Oczywiście ryzyko wzrostu stawek nie wiąże się tylko z preferencyjnymi kredytami. Skutek taki może przynieść na przykład szybka obniżka stóp procentowych. Nic jednak nie wskazuje, aby wartości tych ważnych wskaźników bankowych miały spaść.
Analitycy zaznaczają, że ceny mieszkań w Polsce to bardzo emocjonujący temat. Nic dziwnego skoro w ciągu ostatniego roku rosły one najszybciej w całej UE. Warto pamiętać, że długofalowo na ceny lokali mają wpływ trendy demograficzne, realny wzrost wynagrodzeń i sytuacja gospodarcza w kraju. Właśnie dlatego potrzeba więcej rzeczowych analiz, które obejmowałyby te ważne czynniki i jasno pokazywały trendy cenowe nie na najbliższe miesiące, a lata. Co ważne, zarówno pensje, jak i liczba gospodarstw domowych w naszym kraju rośnie. Zjawiska te mogą stymulować sprzedaż nieruchomości wyraźniej niż rządowe działania mające na celu wsparcie kredytobiorców.